Houston zgłoś się ....
Hmmm (zacznę tradycyjnie :)) bardzo dawno mnie tu nie było...dlaczego? zapytali byście...dlatego ze rok 2007 jest najbardziej pokręconym rokiem w moim zyciu....tak mi sie przynajmniej wydaje :p
Niestety jest tez obok najbardziej pokreconego jednym z bardziej smutnych:(

Ale zaczne moze od poczatku .....
-Styczen...jakos zleciał..po sylwstrze spedzonym w Sedziszowie....po wisnióweczce mojej mamuski...po melaznzach :)19 urodzinki Agusi :)(impreza niespodziankowa) tak styczen i luty zleciał w miare spokojnie i szkolnie...ale również nie przyjemnie i smutnie bo dowiedziałam sie ze mój najukochańszy dziadzius jest chory na raka:( to był szok:(
-Marzec...równiez normalnie z tym ze imprezki jakos sie tak zaczeły pomału rozkrecac:) np. 19 urodziny Waldusia na mieszkaniu..czy kolejny melazn:P miło powspominac :D poprawianie ocen w szkole... ostatnie zaliczenia...
-Kiecien...powrót do domku na swieta wielkanocne...przyjazd ciotki Baski ze wzgledu na dziadka...i ostanie wspolne sniadanie wielkanocne...powrót do Krakowa...oczekiwanie na koniec szkoły sredniej....telefon od mamy ze dziadzius odszedł do nieba....przyjazd do przemysla na ostanie spotkanie z dziadkiem :( smutke i żal ze musze zostawic mame i wracac do Krakowa... ogólnie żałoba:( pozniej zakonczenie nieuroczyste roku szkolnego 2006/2007 ostatniego juz w moim życiu :D
-Maj...przyjazd do domu na weekend majowy...pobyt z osamotniona mama....tak jest mi jej żal...ze jej sie w zyciu nie ułozyło...ze juz jest sama mimo ze ma dopiero 39 lat:( Kocham ja i chciałabym zeby była szczesliwa ale to jest raczej nie możliwe...i jest mi strasznie przykro:(....tak no i w koncu nadszedł czas aby sprawdzic nabyta wiedze przez ostatnie trzy lata....tak tak mówie o maturach...wbrew moim oczekiwaniom nawet sie nie bałam..a myslałam ze bedzie sranko po gaciach ale nie... podeszłam do tego bardzo na lajcie...tak a pozniej oczekiwanie do 29 czerwca na wyniki:) miedzy czasie stwierdziłam ze trzebaby było sobie znalesc jaka prace zeby miec jakis swoj własny grosz:) i razem z agusia znalazłysmy sobie prace w smyku...sklepie z odzieza i róznymi akcesoriami dla dzieci i zabawkami :) ale niestety mi nie przedłużyli mi umowy widocznie nie lubia takich ludzi jak ja tzn. bezposrednich :) no wiec pracowałam tam tylko przez dwa tygodnie... a pozniej znów musiałam szukac pracy...
-Czerwiec...tak juz nie miałam pracy musiałam szukac...w miedzy czasie moja kochana mamusia przyjechała do mnie na kilka dni...i przywiozła ze soba moja matke chrzestna i dzieciaki z mezem :) bylismy sobie w zoo i w aqua parku i w multikinie z dzieciakami...seans byl bardzo ciekawy wiktorek az zasnał...a bylismy na franklinie ale dzieciakom sie podobało...i to najwazniejsze...pozniej mielismy wymiane okien...no a jeszcze pozniej mamusia pojechała do domku... no a 29 miałam wyniki z matury...i okazało sie ze...tak jak lajtownie podeszlam takie lajtowne wyniki mialam...no tak ale najwazniejsze jest to ze zdałam:) wczesniej jeszcze składałam papiery na ap na pedagogike wczesnoszkolna i przedszkolna...no i 30 czerwca miałam egzamin praktyczny..i zdałam do:) jeszcze wczesniej byly 21 urodzinki mojego męża:) ale niespecjalnie je obchodzilismy.. w miedzy czasie znalazłam prace...byłam na rozmowie kwalifikacyjnej i przyjeli mnie...i od 18 czerwca sobie pracuje w housie w galerii kazimierz i jest nawet spoko gdyby nie to ze duzo nadgodzin jest...Ale kierwonika mam fajnego i zastepce kierwonika zajebista dziewczyne:D Dodzia miazdzy system :)
-Lipiec...lipiec siedze sobie w Krakowie..pracuje miedzy czasie bylam na drugim etapie egzaminu wstepnego na studia troche go spieprzylam:) ale zobaczymy 20 lipca mam wyniki :) mam nadziejej ze bedzie dobrze...trzymam kciuki za sama siebie... Ostatnio przez tydzien pracowałam znów w plazie... w housie bo nasz salon był remontowany i ja dostałam przeciesienie do plazy ale juz za kilka dni wracamy do siebie na nowe smiecie:) i to by było chyba na tyle w wielkim skrócie...

Pozdrawiam wszystkich i zycze udanych wakacji !!! buziaczki:*
kaczucha01 2007-07-16 12:26:54
skomentuj (2)
ZyCzenia
Z okazji nadchodzacych Swiat Bozego Narodzenia i Nowego Roku... chciałam życzyc wszytskim czytelnikom mojego bloga najserdeczniejsze życzenia...wesołych zdrowych i pogodnych swiąt, udanej zabawy sylwestrowej oraz szczesliwego nowego roku aby był jeszcze lepszy niz nasz stary 2006...
Aby nowy rok wiazał sie z nowymi postanowieniami...oraz nieodpartym dązeniem do celu...
kaczucha01 2006-12-21 13:40:04
skomentuj (1)
reTroSpeKcjA
Hmmm teraz chyba powinnam napisac cos z najwazniejszego dnia w moim zyciu (narazie)...
Wiec dzien o którym tu mowa...to oczywiscie dzien moich urodzin ale nie zwyczajnych bo osiemnastych:)

Jednak musze przyznac ze ten wazny dzien swietowałam kilka razy...o Jednym juz wiecie...było to 9 listopada...data mojej klubowej osiemnastki.
Nastepna data, 29 listopada (dzien moich urodzin osiemnascie lat temu) spedziłam w scisłym aczkolwiek niewielkim gronie zdecydowanie najblizszych mi ludzi...
mój mąż, moje siostry, ich męzowie no i moi ze tak powiem bracia:)
Niestety z powodu ze była to sroda imprezka bardzo kulturalna nie trwała długo bo musielismy wszyscy udac sie nastepnego dnia do szkoły, co niektórzy mieli nawet egzaminy :D
Aczkolwiek było bardzo miło i przyjemnie...

Kolejna data ważna dla mnie tego roku to 02 grudnia.
Była to sobota, wróciłam na ten weekend do domu, całe przed południe spedziłam z mama robiąc sałatki, jednym słowem przygotowywałysmy sie obie do rodzinnej imprezki...
Przyjechała moja matka chrzestna z męzem i dwójka małych wcielonych diablików,
przyszła moja kumpela kinia no i przyjaciele rodziny...szydełki...
Oczywiscie jak to na takich imprezkach bywa dostałam troche kaski...no i jakies tam drobe prezenty...
Chciałam napisac w szczególnosci o jednym prezencie który dostałam od najważniejszej osoby w moim zyciu bez której nie wyobrażam sobie dalej mojego życia, która jest dla mnie autorytetem.... oczywiscie ze od mamy :)
Dostałam książke ale nie taka zwykłą ksiązke...dostałam krótkie wycinki z zycia paulinki w dniu osiemnastych urodzin :D


"...28 listopada 1988 roku, poniedziałek, zmierzch jesiennego dnia. To juz najwyzszy czas zebys przyszla na swiat.
Ty jednak sie nie spieszysz.
Wszyscy wokół mówia mi, ze bede miała syna. Ja bezgranicznie wierze, ze to bedziesz Ty Paulinka.
Nie dopuszczam innej mozliwosci, tak jakbym miala to zagwarantowane odgórnie, jestem tego pewna.

No i jestem mama! mam mała córeczke!!!

Nie bede ukrywac, ze odczucia, jakie niosło ze soba macierzynstwo były od poczatku tylko jasne i cudowne."


i tak dalej mogłabym przepisac dalsze strony tego wspaniałego prezentu ale po co jak Wy i tak nie zrozumiecie przesłania tej ksiązki... bo trzeba ja zzobaczyc zeby zrozumiec...
Na kazdej stronie sa moje zdjecia, nawet dwa rysunki z okresu mojego dziecinstwa w tym list do mikołaja...

Ten dzien choc nie był to dzien moich urodzin ale był dniem moich imienin... był bardzo magiczny...i cudowny...
To jednak prawda ze najlepiej jest człowiekowi z rodzina lub z bardzo bliskimi przyjaciółmi...

Z biegiem czasu dochodze do wniosku ze jednak warto zyc...
i wiem ze nie załuje tego ze zyje...
Bo własnie dla takich chwil warto zyc...
kaczucha01 2006-12-06 21:47:26
skomentuj (1)
odliczanie zakonczone...
Zostałam dzis osoba dorosłą...dokładnie o 8:45...
18 lat temu jak to napisała moja przyjaciółka spotkał mnie zaszczyt przyjscia na świat...
i co sie wydarzyło pozniej...
Mama przyniosła mnie na mikołaja do domu...byłam wiec prezentem dla moich najblizszych, jednak nie do konca bo mój tato chyba nie lubił mikołaja bo po 12 latach zrezygnował z tego prezentu...
No cóz i tak z zyciu bywa...jednak mama sie nie poddała...i sama mnie wychowywała, mysle ze nawet dobrze jej to wyszło...
Jestem tylko człowiekiem wiec czasami mnie ponosi i jestem nieznosna ale ogóle jestm jakas taka ludzka mozna by powiedziec :)
Oprócz złych wspomnieni w moim zyciu wiele dobrego mnie spotkało...
Skonczyłam podstawówke, pozniej gimnazjum nawet z wyróznieniem...dostałam sie do liceum do Krakowa, co dało mi szanse poznania wielu nowych ludzi. Wrogów, znajomych oraz przyjaciół i miłość...
Jednak nie zapomniałam o ludziach z którymi spedziłam 15 lat mojego zycia...
A teraz kiedy jestem juz dorosła chciałam podziekowac wszytskim ludziom którzy byli ze mna przez te wszystkie lata...
Na pierwszym miejscu mojej rodzinie...
Mamie, która jest moja najlepsza przyjaciółka, która zawsze mnie wspiera,
która zawsze jest ze mna...moim dziadkom..babci swietej pamieci za to ze
mnie kochała i ze wierzyła we mnie, dziadkowi który pomaga mi i mamie...
Wspiera mnie...i chce dla mnie jak najlepiej...
Tacie, który nie zawsze jest przeze mnie pozytywnie oceniany...dziekuje mu za to ze nie zawsze miałam piekne chwile, ale moze dzieki temu nie jestem teraz rozpuszczona...
Moim znajomym z przemysla....
Damianowi ktory mnie zawsze podbudowywuje, zabie ktory mnie denerwuje, kini która jest...
Moim przyjaciólkom-siostrom: Agnieszce i Ani za to ze wytrwałam w Krakowie przez pierwszy rok...Ani za shreka a Agusi za realizm... Maciusiowi i Waldkowi za to spedzanie wspólne czasu w domach handlowych....dziekuje im (całej 4) za moje 17 urodziny...których nie zapomne do konca zycia...
Mojemu kochanemu Wiktorowi...ze czekał...ze jest ze mna...ze wytrzymuje ze mna...za cierpliwosc, za troskliwosc...za miłosc:)
DZIEKUJE!!!
Jak juz wczesniej pisałam nic sie gwałtownie nie zmieniło...
I pewnie sie nie zmieni...
Narazie :)
kaczucha01 2006-11-29 14:08:18
skomentuj (5)
....................pasami po dupie............................


Chciałam podziekowac wszystkim za "tak liczne" przybycie na moja impreze osiemnastkową....
No cóz kto był temu jestem wdzieczna a kogo nie było niech załuje bo było super...


Na poczatku powitania zyczenia no i kolejka do baru...pozniej parkiet....
i tak do 24...a potem...

pierwszy poszedł laska pozniej ja...(fajnie było, tylko troche po nogach dostałam) potem ania i jeszcze jeden jubilat szczerze mówiac nawet nie wiem jak miał na imie...a po pasach...miałam szansę ogladac z bliska kule no i sufit...wbrew pozorom nikomu nic sie nie stało...po moich podrzutach...hihihi...no

a pozniej szampanem po oczach i posklejane włosy...troche procentów...
powiew wiatru dla kamikadze:D no i tak do 3 rano....

taniec na scenie...dancowe szaleństwo...napływ muzyki...ostre brzmienia...falowanie swiatła....mnóstwo ludzi....i serdecznosc barmanów...darmowe drinki dla jubliatów(czyli dla mnie)....
a pozniej pozegnanie....zbiórka prezentów i....na autobus....a pozniej na drugi.....podróz...a pozniej z buta na kazimierzowskie....pozniej herbatka...łazienka i ..............................LuLu...
kaczucha01 2006-11-10 19:45:50
skomentuj (2)
odliczam
Dzis swieto wszystkich swietych...
wiec modle sie z nich...

aby pamiec o naszych najblizszych nie zagineła w codziennej pogoni dnia powszechnego...



Odliczam....
zaczelam dzis odliczanie...
jeszcze tylko 29 dni...
do czego...
do kolejnych urodzin
....juz 18.....
tylko po co tyle zamieszania...
przeciez nic sie nie zmieni nagle w moim zyciu....
...ani we mnie...
dalej bede ta sama osoba...
z tymi samymi problemami....
z tymi samymi radosciami....
tych samych ludzi bede kochala....

nic sie nie zmieni......................
kaczucha01 2006-11-01 09:45:29
skomentuj (4)
...marzeniem kazdego z nas jest znac przyszłosc...
...marzeniem kazdego z nas jest znac przyszłosc...tak mi sie wydaje...

zaczyna sie jesien...moj miesiac...dlaczego moj...bo urodziłam sie w listopadzie... czy to było czyms dobrym czy złym... tego nikt nie wie...nawet Bog... ja sama czasami sie zastanawiam kim jestem jakim człowiekiem.... czy to ze sie urodziłam miało jakis sens i czy dalej go ma....Syn Bozy zrodził sie po to aby zbawic swiat i ludzi...i tak tez sie stało...wiec moze i ja mam jakies przeslanie... wiele razy modlimy sie o to abysmy pmogli poznac i zrozumiec droge ktora wybrał nam Pan... ja tego jeszcze nie rozumiem a moze jest juz za pozno aby to zrozumiec??? Moze przespałam pewnien okres w moim zyciu kiedy było to gdzies wyraznie napisane... czy to ze zyjemy ma jakis sens???? No to pytanie nie znam odpowiedzi i mysle ze wielu z was tez nie zna....Bo logicznie patrzac na nasze zycie...rodzimy sie dorastamy uczymy sie przez wiekszosc czasu naszego zycia zarabiamy pieniadze co niektórzy abysmy mogli za cos zyc... twierdzimy ze nam sie to nalezy... a jednak pewnego dnia wychodzimy z domu i juz nigdy nie wracamy...zostawiamy nasze majatki naszych bliskich... nasze marzenia nasze problemy i troski i..........znikamy...
Tylko ze nikt oprócz nas samych nie wie gdzie... moze i my sami nie wiemy dokad...
wiele razy spotkałam sie z ludzmi ktorzy twierdzili ze zycie nie ma sensu...
wiele razy sama sie gubiłam w swoich przekonaniach...po co? dlaczego?
Czasem wydaje mi sie ze wszytsko jest juz zapisane...ze niczego my ziemianie nie mozemy zmienic a jednak wiele razy to co sie stanie zalezy od nas samych...


Nie potrafie zrozumiec dlaczego dzieje sie tak ze niewinni ludzie umieraja dlaczego matki zostawiaja swoje dzieci, ktore sa ich czescia...dlaczego ludzie potrafia zabijac sie nawzajem...
a skoro juz sie zabijaja nie rozumiem dlaczego nie zostaja za to ukarani...
Dlaczego nie ma sprawiedliwosci...dlaczego istnieje zło bieda nedza....
Moze gdyby tego nie było nie było by tez nas nie było by swiata...


zawsze twierdzimy ze tam gdzie nas nie ma jest duzo lepiej a dlaczego nie mozemy zrozumiec ze wszedzie jest tak samo... ze to jak nam sie dzieje zalezy tylko i wyłacznie od nas samych...
Nie potrafie zrozumiec dlaczego jest tylu ludzi bezrobotnych...przeciez na tym swiecie jest tyle rzeczy do zrobienia... nie potrafie zrozumiec dlaczego ludzie nie potrafia rozumiec problemów innych, dlaczego sa obojetni na los potrzebujacych dlaczego nie potrafia pomóc, czasami wydaje mi sie ze nasza religia jest dziwna... wydaje mi sie ze Bog nie istnieje lecz jednak sie boje ze jezeli istnieje to ze bedzie na mnie zły za to ze nie wierzyłam boje sie ze moi bliscy pojda do nieba a ja nie ze juz nigdy sie z nimi nie zobacze....
Gdy bylam mala dziewczynka najbardziej bałam sie zawsze o mame i prosiłam ja gdy umrze aby szyła dla mnie chmury, zebym wiedziała ze jest ze mna ze czuwa nade mna...teraz dalej boje sie najbardziej o mame bo wiem ze gdyby sie jej cos stało...to nie miałabym juz ani mamy ani najlepszego przyjaciela ani przewodnika...najgorsze jest to ze mam swiadomosc tego ze kiedys tak wlasnie sie stanie i wtedy zostane sama na tym swiecie...chociaz moi znajomi czy przyjaciele moga twierdzic ze: "przeciez masz nas" jednak to nie to samo...jedyna osoba przed ktora moge sie tak bardzo otworzyc jest mama....
Dlatego zawsze kiedy jest jakis temat zwiazany z rodzina z matka zawsze chce mi sie płakac ale nie wiem dokładnie dlaczego...przecież moja mama zyje...
To co dostaje od mojej mamy te wszytskie szanse aby byc lepszym czlowiekiem wszytskie wyrzeczenia te troski to ze zapewnia mi byt...jestem jej dozgonnie wdzieczna chociaz wiem ze nie potrafie jej tego okazac...wiem ze ja ranie wiem ze moje "uderzenia" bola ja najbardziej.
Czasmi mówi ze jest ze mnie dumna ja to wiem...ale chciałabym zrobic dla niej wszytsko...zeby miała naprawde powod do dumy ze mnie...kazdy lubi jak rodzice sa z niego dumni...Chciałabym sie jej kiedys za to wszystko odwdzieczyc ale nie wiem czy bede umiała i czy mozna sie tak do konca odwdzieczyc rodzicom...
ktos moze powiedziec przeciez to ich obowiazek zeby nas kochac i troszczyc sie o nasze potrzeby zarówno te duchowe jak i materialne...ale zauwazcie ze nie zawsze tak jest...ile jest samotnych dzieci w domach dziecka ktorym nigdy rodzice nie przeczytali zadnej bajki nigdy nie zaspiewali im kołysanki do snów nie nosili na rekach nie mówili ze ich kochaja...to bład ze tak jest ale niestety taka jest rzeczywistosc...chciałabym to zmienic ale wiem ze sama nie dam rady...moze dlatego ze nie wiem jak ze nie mam pomysłów ze jestem za słaba i sama...bo przeciez nie zaadoptuje tych wszytskich dzieci bo jest to nie mozliwe...NIESTETY


Gdy byłam mała lubiłam przebywac w towarzystwie mojej mamy teraz tez lubie ale okolicznosci mi nie pozawalaja na zbyt czeste przebywanie razem z moja rodzina... ktos powie ze przeciez sama chciałam wyjechac do krakowa... No tak
chciałam sama ale kiedy to było mialam tylko 15 lat i chyba nie do konca zdawałam sobie sprawe z wielu rzeczy bo jak dziecko 15letnie moze sobie zdawac sprawe z wielu rzeczy ono tego po prostu nie wie....
Jednak zostałam pomimo trudnosci ktore były zwiazane z moja psychika i emocjami, zostałam i juz pewnie zostane...chociaz gdy wracam do domu i wysiadam z pociagu...mam okazje by pobyc z powietrzem podkarpackim przez chwile, po miesiecznym pobycie w krakowie jest ono wspaniałe, oczywiscie po kilku godz staje sie nierozroznialne.
Czasami sie zastanawiam czy to nie był bład ze tak szybko odsunełam sie od rodzinnego ciepła i bezpieczenstwa...moze tak a moze wyjdzie mi to na dobre... kto wie.. okaze sie kiedys...jak narazie... chyba nie jest ze mna az tak zle poza tym ze nie jestem osoba lubiana w klasie wrecz przeciwnie mozna powiedziec ze znienawidzona...myslałam ze z biegiem czasu ludzie mnie zaakceptuja lecz tak sie nie stało...moze to tez ma swój sens moze to ma mnie czegos nauczyc...przygotowac a moze poprostu kiedys bedzie inaczej...
Bo czy to ze chce sie czegos nauczyc jest takie złe czy to ze wyrazam swoja opinie na rozne tematy tez jest złe czy to ze nie pale i nie pije nie cpam jest powodem do tego abym była terroryzowana przez innych. wiem ze nie jestem ideałem i nie umiem zachowac sie w wielu sytuacjach ale tez wiem ze jestem tylko człowiekiem...ktory nie potrafi sie gniewac i potrafi wybaczac...tak zostałam wychowana...moze nie zawsze potrafie przyznac sie do błedu lub przyznac komus racji...ale jestem człowiekiem i jak kazdy mam swoje słabosci.

Wydaje mi sie czasami ze jestem zbyt naiwna, zbyt wrazliwa...
Przyznaje ze jestem dwuczesciowa...
chodzi o to ze juz nie jestem do konca szczera, bo zycie dało mi nieraz po dupie... dlatego teraz mam dwie twarze ta ktora jest wrazliwa siedzi w srodku i ujawnia sie tylko wtedy gdy czuje ciepło bliskosc i bezpieczenstwo od innej osoby, czyli bardzo rzadko lub gdy jestem sama zamykam oczy a wtedy łzy same wychodza....natomiast druga twarz, moze bardziej aktorska ale nie koniecznie sztuczna jest na codzien. Wtedy kiedy czuje ze jestem obgadywana, wysmiewana kiedy jestem ponizana, terroryzowana, wtedy sciskam sie w srodku i łzy odchodza, słabosc tez...one przychodza pozniej....

Od jakiegos momentu w moim zyciu wydaje mi sie i czyje tak jakbym cos gdzies zgubiła. Jakas czesc siebie...a moze dwie...jedna czesc wział mój tato gdy rozeszli sie moi rodzice druga została w przemyslu, miescie ktore kiedys było moja zmora ktorego nienawidziłam a teraz
w koncu doceniłam go, do ktorego lubie wracac...

Moje zycie nie jest beznadziejne jak to kiedys mówiłam...choc wiele razy zastanawiałam sie nad tym zeby popełnic samobójstwo wiem ze nie jestem jednak na tyle odwazna zeby odebrac sobie najwiekszy dar jaki dostałam od Boga i od rodziców...
Drugim powodem jest moja mama, ktora jest dla mnie całym moim zyciem i ja dla niej, wiec gdybym sobie odebrała zycie ona poprostu by.... w sumie to nie wiem co by zrobiła ale nieraz mówiła mi ze chyba by umarła wiem ze by nie umarła wiem ze ona poradziłaby sobie ze wszystkim dlatego ja kocham....
I CZASAMI ZASTANAWIAM SIE CO JA TU ROBIE
DLACZEGO JA ZOSTAWIłAM SAMA...

kaczucha01 2006-10-31 18:11:24
skomentuj (7)
klasa maturalna :] ponowny czas na zmiany???
No cóz w moim zyciu kolejne wakacje dobiegły konca kolejne ale chyba najlepsze jak do tej pory....czasami wydaje mi sie ze po kazdych twierdze ze były najlepsze....


kolejne rozpoczecie roku szkolnego kolejne ale juz...ostatnie...miejmy nadzieje...ale juz w tym roku nie bedzie pana Grosia ktory miałby ochote usadzic połowe naszej wspaniałej dziennikarskiej klasy...


Moje zycie znów uległo zmianie tym razem o 180 stopni...juz nie mieszkam w internacie... juz nikt mi nie mowi kiedy mam isc spac kiedy sie uczyc i kiedy isc myc sie... juz nikt i juz nigdy....


Moje dziecinstwo juz sie skonczyło...teraz ja sama wyznaczam sobie granice...granice odpowiedzialnosci, samodzielnosci i jeszcze takie inne rozne...


Ostatni rok w szkole, ostatni i czy najgorszy??? Chyba nie, ale czy najlepszy??? chyba nie... Normalny...
Tylko ze tym razem na zakonczenie tego roku napiszemy sobie takie duze sprawdziany....do których musze zaczac sie przygotowywac :] bo jak nie to bedzie zle:]...ale ja ciagle mam nadzieje... nadzieje na wszytsko


Moje zycie nie tylko krakowskie uleglo duzej zmianie ale przede wszytskim przemyskie, poniewaz wyprowadziłysmy sie z mama z naszego 11stoletniego mieszkania...gdzie spedziłysmy razem wspaniałe ale i takze ciezkie chwile naszego zycia...niestety teraz mieszkamy u dziadka naszego kochanego...
pisze niestety nie dlatego ze tam własnie mieszkamy ale dlatego ze nie moge sie przyzwyczaic ze juz nie bede mieszkac w moim niebieskim pokoiku:[
No cóz ale zycie bywa ciezkie...


Na razie nie posiadam jeszcze takiej wspaniałej rzeczy jaka jest internet ani u dziadzia ani w krakowie...ale mam nadzieje bo wciaz mam ze kiedys czyli niedługo przynajmniej w domu bede miała...


konsekwencja tego braku bedzie to iz bede tu bardzo rzadko zagladac rzadziej niz do tej pory przynajmniej tak sadze...


Na razie to tyle... zegnam i do usłyszenia :*

kaczucha01 2006-09-18 13:40:08
skomentuj (2)
wybywam :]



NOTKA POJAWI SIE BYC MOZE PO MOIM POWROCIE Z KRAINY BEZTROSKIEJ ZABAWY :]


PS. KRAKOW SEDZISZÓW RZEDKOWICE NAMIOTY!!!
kaczucha01 2006-08-03 08:43:18
skomentuj (1)
WyzNaNie MiłosCi & TroSka :]
Nie lubię takich wieczorów, jak masz taki opis na gg: ""tesknota mnie zabija... ja chce do sedziszowa:[ ewentualnie kraka..."" a do tego nie mogę się dodzwonić. Mam różne myśli, nawet te najczarniejsze, że coś Ci się stało. Zawsze zarzucam sobie wtedy, że za mało się do Ciebie odzywam i za mało się troszczę o Ciebie. Myślę wtedy, że nienawidzisz mnie i nie chcesz mnie znać. A ja uświadamiam sobie, że gdyby coś się stało to byłby koniec życia dla mnie. Ja poprostu bez Ciebie już nie istnieję. Mając świadomość, że odbierzesz telefon lub porozmawiamy na gg jestem spokojny i żyję ""na pełnej kurwie"" jak to mówi kłaczek, a gdy tylko słyszę od miłej pani ""wybrany abonent ma w tym momencie cię w tyłku"" odrazu budzi się we mnie lęk. Dziwny jestem - wiem - nie potrafię docenić czegoś lub kogoś dopóki nie stracę. Najgorsze jest to, że mam tą świadomość a nie potrafię sobie z tym poradzić. Jestem w tym względzie beznadziejny.

Ale mimo wszystko kocham Cię i poraz kolejny (mimo, że nie lubisz) PRZEPRASZAM



Wiesz, teraz mam takie uczucie pustki. Jest obecne od kilku dni. Bez Ciebie to tak jestem jakby połową. Nie potrafię myśleć o niczym normalnym. Wykonuję tylko najprostsze czynności i tylko o takich myślę. Zawróciłaś mi w głowie. A jak sobie pomyślę, że zamieszkamy razem już niedlugo to czuję motyle w całym ciele. To będzie dla mnie naprawdę coś ważnego i nie pozwolę, żeby cokolwiek nam w tym przeszkodziło. Bardzo mi zależy, żebyśmy spędzili razem te wakacje. Ale napewno nie zostawię CIę tak jak rok temu, obiecuję. Kocham Cię słoneczko:*



CZYM JEST MIŁOŚĆ


Płomieniem który posiadł drewnianą chatę - pijanym
pocałunkiem wgryzł się w głąb strzechy.
Piorunem - który kocha wysokie drzewa - wodą
uwięzioną płasko - wyzwalaną przez niesyty wolności wiatr.
Włosami sosny - gładzonymi jego ręką - włosami
rozśpiewanymi w szaloną wdzięczną pieśń.
Ciemną głową topielicy - która palce rozsnuła
w poprzek fali - a uśmiech dała nieżywemu słońcu.
Wyciągnięta na brzeg - płakała długo i nie wyschła
aż dotąd póki smutni ludzie nie zakopali jej w ziemi.
Płomieniem.



Jak tchu dla piersi, tak mi ciebie brak!
W pochmurnym niebie
Przeciąga w siną dal wędrowny ptak.
Niech leci, niech spieszy!
Niech się serce me pocieszy,
Że choć on mknie ku tej stronie,
Gdzie wyciągam tęskne dłonie,
Rozpaczliwie beznadziejne dłonie...

Ja kocham ciebie!
Niech o tym powie ci przelotny wiew,
Co w sen kolebie Samotne szczyty cichych, smutnych drzew.
Niech leci, niech wieści,
Że w tęsknocie i boleści
Nie mógł uśpić mojej duszy,
Co się męczy w pustce, w głuszy,
W rozpaczliwie beznadziejnej głuszy...
Leopold Staff

Ten wiersz wyraża wszystko co chciałem tu napisać:)
KOCHAM CIĘ NAD ŻYCIE KSIĘŻNICZKO MOJA:*

kaczucha01 2006-07-24 12:48:08
skomentuj (3)
Małe Miasto Na Południu
jak do tej pory moge smiało uznac moje wakacje za udane...
aczkolwiek jest dzis dopiero 24 lipca a moze juz... moge tez smiało stwierdzic ze nie boje sie tego ze wakacje mi szybka zleca moze nawet bym chciała...
moze bym chciała napisac juz mature i miec ten duzy sprawdzian za soba...a tymczasem kisze sie obecnie w domu...moim moich czterech scianach niebieskiego pokoju..i niestety wieksza czesc dnia koncentruje swoja uwage na nieduzym przedmiocie który róznymi kabelkami jest obwiniety....no cóz ale dzieki temu niewielkiemu przedmiotowi staram sie zabic nude pogadac z kims kreatywnym i normalnym znalesc jakas spokrewniona duszyczke...znalesc jakies zainteresowania no i podtrzymywac kontakty z ukochanym od kiedy wyjechał...



To straszne ze wakacje niby trwaja tak długo a ja nawet nie wyrobie sie z moimi i wiktora planami a wszystko przez wesela...( bo mam dwa) na jednym ja i moje kochanie jestesmy druzbami...:]



Juz niedługo zawitam na jeden dzien tylko niestety w moim wspaniałym studenckim miasteczku Krakowie...poniewaz musze zawiesc jeszcze kilka rzeczy na moja nowa posiadłosc:]
jednak zaraz po 6 sierpnia zagladne tam na troszq wiecej niz jeden dzien pozniewaz trzeba bedzie pomalowac i odswierzyc troche moje królestwo :]



Bede teraz juz prawowita mieszkanka nowej huty...:D



wiem wiem moje notki jakies takie bezpłciowe sa ale tak jakos przez te wakacje chyba nie mam weny zadnej... moje ambitne plany do czytania ksiazek jeszcze sie nie rozpoczeły i obawiam sie czy zdaze przed 4 wrzesnia:] mam nadzieje ze tak... a teraz zegnam i ide spac:*

kaczucha01 2006-07-24 00:23:15
skomentuj (0)
miasteczko =]
hmm od kilku dni spedzam swoje wakacje w pieknym miasteczku u mojego kochanego wiktorka.... i cóz raz jest lepiej raz gorzej....ale zawsze jakos...i przynajmniej nie siedze w domu na dupce..i nie gnije z nudów...własnie za chwilke jedziemy sobie nad wode z wiktora i teraz juz z moimi znajomymi...mam nadzieje ze bedzie fajnie....


taka krótka notka...ale dłuzsza bedzie kiedys tam miłych wakacji :*

moje jak narazie super :)



09.07.2006r.
wczoraj jak juz pisałam bylismy sobie nad woda...no i było super :]
wypluskalismy sie pogralismy w piłke skurcze nas połapały ale zyjemy...dobrze było... no i dzisiaj chyba tez jedziemy...o ile tesciowie wróca w miare szybko z małych wakacji... ale i tak bedziemy jechac na dwa autka:]

i znowu bedziemy sie pluskac i bawic...i pic browarki :) hehe nie no zart ja nie pije jak pływam :]


no i cóz moje wakacje powli dobiegaja konca w sedziszowie ale moze w sierpniu tez tu zajrze:] BYło bardzo sympatycznie:] no cóz a jutro wybywamy z wiktorkiem do krakowa na kilka dni...a pozniej przemysl city wita :] ale to dopiero po 13... no to tyle na razie....




a na koniec jeszcze pozdrowienia for:
wiktor...kł@czek...marian & ania...misiek & ela...kacz@n...k@si@...mateusze x2 buzki...


no i for przemyslan:*
kaczucha01 2006-07-08 14:25:43
skomentuj (1)
...wPaDkA.... :]
....(qrde własnie walcze z czkawka:/)


No a tak w ogóle to wpadłam na chwilke:] zeby.... (uwaga bedzie ironia)
nasycic głód moich czytelników [hehehe dobre nie :]]


No wiec (wiem nie zaczyna sie zdania od a wiec...ale ja zawsze łamie regulaminy) wiec....mamy dzis 28 czerwca...jeszcze na szczescie ciagna sie te wakacje...ale jak tylko rusze sie z domu to zaczna leciec:]]]]...
no własnie...z domu zamierzam wybyc jutro z mama jadziemy :D do Krakusa:]
załatwiac sprawy z mieszkaniem:] (nono)
a pozniej wybywam troche na północ...znaczy sie do woj. swietokrzyskiego...odwiedzic moja druga połówke:D no i moze przy okazji siostry kochane za którymi teskno mi juz....


tak na poczatku tej notki to chciałam podziekowac kini...troszke mi lepiej...
a za co podziekowac???? za to ze spedza ze mna czas....i tak o fajnie jest...:]
A mam nadzieje ze nie tylko kini bede mogła dziekowac....ale tez innym moim kochanym znajomym...z którymi chciałabym spedzac czas...mam nadzieje ze dadza mi taka szanse...


Jak widac moje samopoczucie troszq sie poprawiło jak juz wyzej pisałam...ale nie wiem jak długo bedzie to trwało:]
mam nadzieje ze do 2012 roku:]
czemu tylko???? no bo pozniej mam byc ten pieprzony koniec swiata nie????:]


aaa nic nie pisałam o szkole...no tak skonczyłam druga klase liceum...i o dziwo otrzymałam promocje do trzeciej...nie no zartuje tak zle nie było...ale mam pretensje do jednego nauczyciela....do mojego(znów ironia) kochanego pana z Fizyki:] mojego (ironia) kochanego przedmiotu...:/
Bo otrzymałam od tego własnie pana na koniec roku i na zakonczenie ogólnie nauki fizyki w moim zyciu ocene dopuszczajaca....co równa sie temu ze ten własnie o to pan zjebał mi swiadectwo maturalne....:/ a wiec dziekuje panie profesorze....( jakby pan nie mógł wziasc pod uwage dwoch lat mojej zasranej nauki fizyki tylko dwie pały z odpowiedzi przy czym ze sprawdzianów miałam lepsze ocenki) nie ważne... mimo wszystko widac w tej zasranej placówce jaka jest szkoła ze wiedza i oceny sie nie licza ale jak ktos Cie nie lubi np. za styl lub za swiatopoglad to i tak dostaniesz dopa:/


nauczycieli na stos....!!!


nie no oczywiscie nie wszytskich... bo niektórzy nie chca nam spieprzyc zycia i chca nam pomagac...dlatego tez dziekuje Wam wszytskim którzy pomagacie doprowadzic swoich uczniów na szczyty!!!
a gardze tymi którzy mieszaja nas z błotem a sami nie sa lepsi...:]


tak wiec wakacje uroczyscie uważam za otwrate:]


no i tak w ogóle to zebym nie była taka zła to zycze wam wszytskim udanych i przede wszystkim pogodnych i ciepłych wakacji......



HURA :D :P

kaczucha01 2006-06-28 10:40:55
skomentuj (3)
.....................KRAKóW...........................
mija jakis czas....a ja chyba bym wolała byc w Krakowie...chociaż tam tez jestem sama...ale tam przynajmniej moge sobie to jakos wytłumaczyc....a tu w domu...nie powinnam...w koncu przezyłam tu 16 lat...

kaczucha01 2006-06-18 19:26:13
skomentuj (3)
mÓj sWiaT.....
nienawidze dni takich jak dzis...


człowiek sie budzi i juz wie ze bedzie zle...


MÓJ świat... to dom ale dosłownie dom...a raczej mieszknie...mój pokój czyli cztery sciany...i ja...aha i jeszcze misiek pluszowy który zawsze mnie wysłucha, wchłonie moje łzy, i nigdy nie powie nic głupiego, czego mogłby pozniej załowac...


Ludzie... w moim swiecie nie istnieja... jest tylko istota ktora stara mi sie pomóc ale nie umie... jest słaba przeze mnie...zadaje jej ból a ona mnie kocha...jej serce krwawi widzac mnie nieszczesliwa...


Nie tak miało byc---wszytsko nie tak...
miałam byc piekna zgrabna nastolatka zwariowana...chodzaca na dyskoteki i majaca powodzenie u chłopaków...
nie wspominajac juz o innych nie takach :|


no cóz... nie jestescie moim przyjaciółmi bo czy przyjaciele moga dopuscic do tego aby druga osoba czuła sie niepotrzebna, zapomniana...czy przyjaciele nie maja dla siebie czasu, nie daja znac od czasu do czasu...
NIE JESTESCIE NIMI I NIGDY NIE BYLISCIE
Jest mi źle i jestem z tym sama...
Czy przyjaciel nie powinien wysłuchac poradzic prztulic pozwolic sie wypłakac...

tak jak nie mam przyjaciół...


Byłam jestem i bede sama...
tylko szkoda ze dopiero teraz zaczynam to zauważac...

kaczucha01 2006-06-16 22:14:45
skomentuj (4)
............KOBIETA..........
Kiedy Bóg stworzył kobietę, był to już 6 dzień jego pracy i w dodatku po godzinach...
Pojawił się anioł i zapytał:
- Czemu tyle czasu Ci to zajmuje?
Bóg mu odpowiedział:
-Widziałeś zamówienie? Musi być całkowicie zmywalna, ale nie plastikowa, ma 200 ruchomych części - wszystkie wymienne, działa na kawie i resztkach jedzenia. Ma łono, w którym się mieści dwoje dzieci naraz, które znika. Ma taki pocałunek, który leczy każdą rzecz od startego kolana do złamanego serca.
Anioł starał się powstrzymać Boga:
- To jest za dużo pracy na jeden dzień, lepiej poczekać ze skończeniem do jutra.
- Nie mogę - powiedział Bóg. Jestem tak blisko skończenia tego dzieła. Anioł zbliżył się i dotknął kobiety:
-Ale zrobiłeś ją taką miękka.
- Ona jest miękka, ale jest także twarda. Nawet nie wiesz ile może znieść lub osiągnąć. -odpowiedział Bóg.
- Będzie myśleć? - spytał Anioł.
Bóg odpowiedział:
-Nie tylko będzie myśleć. Będzie rozumować i negocjować.
Anioł coś zauważył , zbliżył się i dotknął policzka kobiety:
- Wydaje się, że ten model ma skazę. Powiedziałem Ci, że starałeś się jej dać za wiele rzeczy.
-To nie skaza, to łzy... -odparł Bóg.
-A po co są łzy? - zapytał Anioł.
Bóg powiedział:
-Łza, to jest forma, którą ona wyraża swą radość, wstyd, rozczarowanie, samotność, ból i dumę.
Anioł był pod wrażeniem:
-Jesteś geniuszem. Pomyślałeś o wszystkim, to prawda, że... Kobiety są zdumiewające... Kobiety mają siłę, która zdumiewa mężczyzn. Mają dzieci, przezwyciężają trudności, dźwigają ciężary, ale obstają przy szczęściu, miłości i radości. Uśmiechają się - kiedy chcą krzyczeć, śpiewają - kiedy chcą płakać, płaczą - kiedy są szczęśliwe i śmieją się - kiedy są zdenerwowane. Walczą o to, w co wierzą, sprzeciwiają się niesprawiedliwości, nie zgadzają się na "nie" jako odpowiedź, kiedy wierzą, że jest lepsze rozwiązanie. Nie kupią sobie nowych butów, ale dzieciom tak... Idą do lekarza z przestraszonym przyjacielem, kochają bezwarunkowo, płaczą kiedy ich dzieci osiągają sukcesy i cieszą się - kiedy przyjaciele odnoszą sukcesy. Łamie się im serce - kiedy umiera przyjaciel, cierpią - kiedy tracą członka rodziny, ale są silne - kiedy nie mają skąd wziąść siły. Wiedzą, że objęcie i pocałunek mogą uzdrowić zranione serce... Kobiety są różnych kolorów, wielkości i kształtów. Prowadzą samochody, latają samolotami, wysyłają Ci e-maile, żeby powiedzieć, że... Cię kochają. Serce kobiety jest tym, co powoduje, że świat się kręci ...

kaczucha01 2006-05-27 17:11:14
skomentuj (8)
czekanie

...................................... mój dom jest juz inny w moim odbiorze...kiedys potrafiłam w nim żyć a teraz już nie....czasem siedze na łóżku i zastanawiam się co tak naprawdę sie zmieniło....



siadam na łóżku i czekam...zwykle czekam na godzine o której będę musiała wstać zarzucić plecak na plecy pójść na stacje i wsiąść do tego zasranego pociagu....i od nowa zacząc się przyzwyczaiać do nowego zycia, które wcale juz nie jest nowe...ale ja ciągle sie nie moge do niego przyzwyczaic...
nie moge sie przyzwyczaic do zycia na walizkach....to nie jest to czego pragnełam:(



zapytacie sie czy załuje mojej decyzji z 2004 roku....moja odpowiedz była by uzalezniona od mojego samopoczucia najprawdopodobniej ale ostatnio coraz czesciej mysle ze tak popełniłam wtedy bład...chyba najwiekszy a za tym pociagneły sie inne mniejsze moze mniej istotne....

kaczucha01 2006-05-05 21:59:05
skomentuj (4)
............PrAwDa.........
........................................
........................................


oto jak sie czuje........


prawdziwe przysłowie....


prawdziwych przyjaciół poznaje sie w biedzie



ja takich nie poznałam......... a szkoda....



szkoda ze nikt nie ma nigdy dla mnie czasu. kiedy potrzebuje byc z kims....


a leci do mnie z jezorem na brodzie kiedy ma jakas sprawę i potrzebę



Jestem jak woda na statku......każdy by chciał sie jej pozbyc =[



jesli nie masz do powiedzenia nic sensownego i przemyslanego to nie komentuj tej notki

kaczucha01 2006-05-04 20:58:04
skomentuj (2)
wiesz co mnie boli.....ze w głowach sie pierdoli.....
co tu wiecej pisac....ten tytuł mówi o wszytskim...


to powinno wystarczyc


nie liczcie na nic wiecej...


i tak macie mnie w dupie...



swiat schodzi na psy...nie ma juz zadnych wartosci... liczy sie tylko pieniadz....nic wiecej.... chujowo

kaczucha01 2006-05-01 23:15:02
skomentuj (2)


Design by NORMAL from LINKUP

GUEST BOOK

LOOK

WRITE

LINKI

Takie Tam
szpilka-ciuszki stronka takich dziewczynek....

GiErEcZki :):):)
HoW Do YoU ThInG... ....
RoDzIcE JuSh ... blisko!:(

BrAmEcZkI SmS
ski jednej ideii:]
SmS............. nasza era
sMs ....... tylko plus

ŚmIeChAwSkIe StRoNy :)))
ChOrEk ale fajowe
MaŁe SłOdKiEe........ malenstwa
ANNE GEDDES
PiNgWiNeK jeszcze sie nie wqrwił
ale tance kiii
PoTaNcZ sobie
twOj PiErWsZY raz
NasZE .... prawa...!!!!
KrOwA I...... i co?????
Do YoU LikE TaLk? yes, I like...
SiKasZ....... po kacu?????
SzYbKoSc to jest to ...
ObLiCz SwoJe IQ hehehe :P:P:P
FoR WoMeN....... to tesh nie złe:)
FoR MeN no no :x
HaHaHa....... kolejny test ha
GLasSEs......... jakies zbereźne...
KoNiE....... posłuchaj

bLoGuSiE ZnAjOmYcH :)))
dziQ XXI Lo
kAsHlIk
DeAd-RoSe
BloG ToNePiKa
BlOgUs KasienKi z XXI LO
StRoNkA FeLgUsI QmPeLkI Z KLAsY
MrOcZnA QmPeLa Z kLaSy....
ZaJeChAnY BlOgUs nAsZeJ BOGINI
BlOgUs MoJeGo znajomego :)
bLoG ZiElArKi natika :P
BlOg kSk ZaJeBiStEj GIrL
BloGuS KiSs takiej jednej blondi:)
BloG QmPeLi mistrzowej .....



ARCHIWUM

2007
lipiec
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń